Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Wiersze o przyjaźni, miłości, opowiadania, aforyzmy o przyjaźni, miłości, przyjaźń, miłość, przyjaciel


Opowiadanie

RACHUNEK

Któregoś wieczoru, gdy mamusia przygotowywała kolację, jedenastoletni syn stanął w kuchni, trzymając w ręku kartkę. Z oficjalną miną, dziecko podało kartkę matce, która wytarła sobie ręce w fartuch i przeczytała, co było napisane: – za wyrwanie chwastów na ścieżce: 5 złotych;
- za uporządkowanie mojego pokoju: 10 złotych;
- za kupienie mleka: 1 złoty;
- za pilnowanie siostrzyczki (3 popołudnia): 15 złotych;
- za otrzymanie dwukrotnie najlepszego stopnia: 10 złotych;
- za wyrzucanie śmieci co wieczór: 7 złotych.
Razem: 48 złotych.
Mama spojrzała czule w oczy syna. Jej umysł pełen był wspomnień.
Wzięła długopis i na drugiej stronie kartki napisała:
- Za noszenie ciebie w łonie przez 9 miesięcy: 0 złotych;
- Za wszystkie noce spędzone przy twoim łóżku, gdy byłeś chory 0 złotych;
- Za te wszystkie chwile pocieszania ciebie, gdy byłeś smutny 0 złotych;
- Za wszystkie osuszone twoje łzy: 0 złotych;
- Za to wszystko, czego ciebie nauczyłam dzień po dniu: 0 złotych;
- Za wszystkie śniadania, obiady, kolacje, podwieczorki i śniadania do szkoły: 0 złotych;
- Za życie, które ci daję każdego dnia: 0 złotych.
Razem: 0 złotych.
Gdy skończyła, uśmiechając się matka podała kartkę synowi. Ten przeczytał to, co napisała i otarł sobie dwie duże łzy, które pojawiły się w jego oczach. Odwrócił kartkę i na swoim rachunku napisał: „Zapłacono”.
Potem chwycił mamę za szyję i obsypał ją pocałunkami.

Gdy w osobistych i rodzinnych stosunkach zaczynają się pojawiać rachunki, wszystko się kończy. Miłość jest bezinteresowna albo nie istnieje.

Bruno Ferrero



przyjaciel 25/09/2011 11:31:55

Jesteś aniołem

Jesteś aniołem

Anioły są ludźmi niosącymi światło.
Tam, gdzie są, robi się jasno i przejrzyście.
Anioły są ludźmi, którym dano w raju
rodzaj pierwotnej radości.
Anioły pomagają stanąć na nogi ludziom załamanym
i w niewidzialny sposób utrzymują równowagę świata.
Czujesz w nich trochę tajemnicę
niezgłębionej dobroci, która pragnie cię objąć.
W ludziach tych czuję, jak przychodzi do mnie Bóg
ze swoją czułością i rozważną troskliwością.


Masz problem. Utknąłeś w nim.
I gdzieś ktoś za pomocą niewidzialnej anteny
otrzymuje sugestię, coś w rodzaju nakazu,
by do ciebie przyjść i ci pomóc,
pchnąć cię naprzód lub cię pocieszyć.
"Jesteś aniołem"- mówisz do mężczyzny czy kobiety.
Odetchnąłeś, znów widzisz światło, minęła udręka.
Ale anioły nie zjawiają się na zawołanie czy za opłatą.
Najczęściej przychodzą zupełnie nieoczekiwanie, wskazują drogę,
rozwiązują problem i znikają, nie czekając na podziękowania.


Są jeszcze na świecie anioły, ale jest ich za mało.
Dlatego panuje jeszcze tyle ciemności i niedoli.
Bóg szuka aniołów pośród współczesnych ludzi.
Ale wielu już go nie dostrzega, już nie słucha.
Ich antena już nie odbiera i już nie nadaje.
Chodź, jesteś aniołem, a w twoim otoczeniu
jest dosyć ludzi, dla których możesz być aniołem.

Phil Bosmans




przyjaciel 28/09/2010 21:30:08

Opowiadania


Obłok nr 7

Żył sobie chłopiec, który bardzo cierpiał, gdyż widział wszystkie nieszczęścia i bolączki świata. Postanowił, że gdy tylko urośnie, to wszystko zmieni się na lepsze.
Chłopiec wzrastał w latach i mądrości. Stał się pełnoletni. W dalszym ciągu miał niesprawiedliwość świata przed oczami i trwał przy swoim postanowieniu. Zdawał sobie jednak sprawę z tego, że w swojej aktualnej sytuacji nie może wiele uczynić. Zarobił swoje pierwsze pieniądze.
Musiał jednak obiektywnie stwierdzić, że z taką ilością pieniędzy wiele w świecie nie zwojuje.
- Zdobędę najpierw mocną pozycję w pracy, a potem przystąpię do naprawy świata - podsumował ten etap swego życia.
Kiedy osiągnął i zaspokoił swoje ambicje zawodowe, musiał przyznać przed samym sobą, że sam w tej walce o sprawiedliwość nie ma większych szans.
- Muszę przygotować odpowiednie społeczne i polityczne podstawy, coś takiego, co ułatwi przebudowanie stosunków międzyludzkich - taka myśl mu teraz zaświtała. Pracował pilnie i wytrwale na różnych stanowiskach i pełnił różne funkcje. Omawiał ze swoimi przyjaciółmi na wielu konferencjach sprawy przyszłości. Szczęście mu sprzyjało, został prezesem wielkiego międzynarodowego koncernu.
Jako prezes miał teraz wielki wpływ na życie polityczne, gospodarcze i społeczne. I mimo wielu zajęć, stresowych sytuacji, nie zapomniał, że kiedyś pragnął usunąć z tego świata wszystko zło i całą niesprawiedliwość.
- Jako prezes mam prawo do oceny sytuacji tym bardziej, że z moim głosem się liczą - myślał sobie pewnego wieczoru. Popatrzył na przyjaciół. Mogli być zadowoleni z tego, co posiadali. Jeśli nawet nie zaszli tak daleko i tak wysoko jak on, to sami sobie byli winni. On pracował najwięcej. Wszystko sam sobie zawdzięcza. Jak przystało na prezesa miał teraz w swoim mniemaniu - szersze pole widzenia i głębiej sięgał problemów. W świecie nie było znowu tak wielkiego zła, jak to widział początkowo. Społeczeństwo nie było tak drapieżne i okrutne. Wobec młodych i zbuntowanych, którzy bez odpowiednich środków walczyli o lepsze jutro, wykazywał wiele zainteresowania. Musieli się jednak czymś wykazać, aby otrzymali od niego poparcie. Musieli mieć odpowiednią siłę przebicia. Śmiał się zaś szczerze, kiedy wnuczek mu opowiadał, jakie w przyszłości będzie budował domy, jak będzie leczył ludzi, jak dla wszystkich będzie wyrozumiały i dobry.
Pewnego dnia stanął ów człowiek przed Panem Bogiem, aby złożyć sprawozdanie ze swego życia. Pan Bóg polecił mu przedstawić wszystko, co w swoim życiu zrobił.

- Przez całe moje życie - rozpoczął swoje sprawozdanie - walczyłem o sprawiedliwość w świecie. Cały czas miałem przed oczyma zło i cierpienie świata, wszystkie jego nieszczęścia. Muszę przyznać, że dzięki swemu bystremu umysłowi i silnej woli zło i cierpienie prawie przestało dla mnie w świecie istnieć. Pod koniec życia prawie ich nie dostrzegałem.
- A więc w ten sposób wypełniłeś zadanie swego życia - mówił Pan Bóg cicho i poważnie. - Należy ci się nagroda za to. Będziesz tutaj żył w takim samym stanie jak na ziemi. Zamieszkasz na obłoku nr 7. Tam nie będziesz widział nic wokół siebie, będziesz miał tylko samego siebie i swoje interesy przed oczyma. I siedzi ów człowiek na obłoku nr 7 do dzisiaj.

 


 

Czy mówiłem ci już dzisiaj, że cię uwielbiam?

 Kiedykolwiek mój tato rozpoczynał ze mną rozmowę, pierwszym zdaniem, jakie wypowiadał, było:"Czy mówiłem ci już dzisiaj, że cię uwielbiam?"
Odwzajemniałam jego miłość, a w późniejszych latach, gdy jego życie zaczęło wyraźnie przygasać, staliśmy się sobie jeszcze bliżsi. Jeśli w ogóle mogliśmy stać się jeszcze bliżsi...
Gdy ukończył osiemdziesiąt dwa lata, mój ojciec był gotów pogodzić się ze śmiercią, ja zaś byłam gotowa pozwolić mu odejść, wiedząc, że to zakończy jego cierpienie. Śmialiśmy się i płakali i trzymając się za ręce, zapewnialiśmy jedno drugie o naszej wzajemnej miłości.
Pamiętam, że powiedziałam:
-Tato, gdy już odejdziesz, daj mi znak, że masz się dobrze.
Roześmiał się, ubawiony absurdalnością mojej prośby. Tato nie wierzył w duszę. Ja także nie byłam do końca przeświadczona o jej istnieniu, lecz niejednokrotnie przekonałam się już, że można otrzymać znak "z tamtej strony".
Mój ojciec i ja byliśmy głęboko ze sobą związani, że jego atak serca odczułam sama. Żałowałam wówczas, że szpital, przy całej swej sterylnej mądrości, nie zezwolił, bym trzymała ojca za rękę, gdy pogrążał się w śmierć.
Dzień w dzień modliłam się, by dał o sobie znać, lecz nic się nie wydarzyło. Noc w noc, tuż przed zaśnięciem, błagałam go o jakiś sen.
Minęły jednak cztery długie miesiące, a ja nie słyszałam ani nie czułam nic, poza żalem po jego stracie. Matka zmarła pięć lat wcześniej na chorobę Alzheimera, i choć sama miałam już własne córki, czułam się jak zagubione dziecko.
Pewnego dnia, gdy leżałam na kozetce w zaciemnionym cichym pokoiku, czekając na masażystę, ogarnęła mnie fala nagłej tęsknoty za ojcem. Zaczęłam się zastanawiać, czy nie jestem zbyt wymagająca, prosząc go o znak. Naraz spostrzegłam, że mój umysł osiągnął stan nadzwyczajnej przenikliwości. Doświadczyłam nie znanej mi dotą jasności myślenia - mogłabym dodawać w pamięci długie, bardzo długie słupki liczb... Nie wiedziałam, czy wszystko dzieje się na jawie, czy może śpię. Byłam jednak daleka od jakichkolwiek urojeń sennych. Każda myśl była niczym kropla wody mącąca zamarłą taflę stawu, zdumiewał mnie spokój i beztroska upływających chwil. Pomyślałam wówczas: "Dotychczas próbowałam pokierować tym, w jaki sposób mam otrzymać wieści z tamtej strony. Nie powinnam... Muszę przestać..."
Wtem ukazała się twarz mojej zmarłej matki - ukazała się moja matka, taka, jaka była, zanim choroba Alzheimera ograbiła ją z pamięci, pozbawiła człowieczeństwa. Jej słodką twarz zdobiły wspaniałe srebrzyste włosy. Była tak rzeczywista, tak bliska, że zdawało się, iż wystarczy sięgnąć, by jej dotknąć. Wyglądała jak dwanaście lat temu, zanim zaczęła się jej powolna śmierć. Czułam nawet zapach jej ulubionych perfum "Radości". Wydawała się czekać - nie mówiła nic. Zastanawiałam się, jak to możliwe, że gdy myślałam o ojcu, pojawiła się moja matka. Czułam się nieco winna, że nie dopominałam się o żaden znak od niej.
Odezwałam się w końcu:
-Mamo...Tak bardzo mi żal, że musiałaś znosić tę straszną chorobę...
Przechyliła nieznacznie głowę w jedną stronę, jakby potwierdzając moje słowa. Potem uśmiechnęła się pięknym, ujmującym uśmiechem.
-Lecz pamiętam tylko miłość - powiedziała.
Zniknęła.
W pokoju zrobiło się nagle zimno. Drżałam. Zaczynałam rozumieć, że liczy się jedynie miłość, ta którą ofiarujemy i otrzymujemy. Jedynie ją się pamięta. Cierpienie przemija, miłość pozostaje.
Owe słowa mojej matki to najważniejsze słowa, jakie usłyszałam w życiu. Ta chwila na zawsze wyryła się w moim sercu.
Nie widziałam dotąd ojca, nie przemówił jeszcze.
Nie wątpię jednak, że pewnego dnia, gdy najmniej będę się tego spodziewała, pojawi się, by zapytać:
"Czy mówiłem ci już dzisiaj, że cię uwielbiam?"

Bobbie Probstein

 

 



przyjaciel 14/07/2010 12:01:48

O przyjaźni...

Przyjaciele i niedźwiedź

Dwaj przyjaciele szli kiedyś drogą, która przechodziła przez niebezpieczny i ciemny las. Nagle ogromny niedźwiedź, mrucząc groźnie, pojawił się przed nimi. Jeden z mężczyzn, przerażony, wdrapał się na drzewo i ukrył się w gałęziach, drugi nie zdążył i widząc, że nie zdoła uciec przed zwierzęciem, upadł na ziemię udając martwego. Wiedział bowiem, że niedźwiedzie nie jedzą padliny.

Gdy niedźwiedź zbliżył się do niego, powąchał go, zamruczał, próbował poruszyć go pyskiem. Biedak wstrzymywał jednak oddech ze wszystkich sił. Niedźwiedź rzeczywiście uznał go za martwego i odszedł.

Gdy tylko drugi mężczyzna zobaczył, że niedźwiedź znikł za drzewami, zszedł z drzewa, na które poprzednio się wdrapał, i spytał przyjaciela:

- Co ci powiedział niedźwiedź do ucha?

- Powiedział mi, bym więcej nie podróżował z przyjaciółmi, którzy w momencie niebezpieczeństwa, zamiast pomóc, uciekają co sił.

Miłość wymaga zapomnienia o sobie, zaufania,
które olśniewa ale nie oślepia,
wymaga całkowitego oddania.

Trzeba będzie zapłacić za wszystkie nie wypowiedziane słowa,
za poniechane czułości, za stracone sny.

W pewnym momencie trzeba będzie zdać sobie sprawę z naszych lęków skąpstwa,
które uniemożliwiły prawdziwe uczucie,
z zaślepienia i pychy, które stłumiły wzloty.

Trzeba będzie zdać sprawę ze wszystkich nie uczynionych gestów,
z połykanych łez, z miłości, którą nikogo się nie obdarzyło,
z niespełnionych przyrzeczeń i z utraconego czasu.


Autor nieznany



Ciągle pada...

Może nie jest to jeden z tych przelotnych deszczy, które szybko przemijają i ustępują miejsca następnym, jak zuchwale zakładałem. W końcu życie jest samo w sobie pasmem takich deszczowych dni.

Ale czasami tak się zdarza, że nie wszyscy mamy parasole, pod którymi moglibyśmy się schronić. Wtedy potrzebujemy kogoś, kto w deszczowy dzień będzie chciał użyczyć swego parasola przemoczonemu nieznajomemu.

Myślę, że wybiorę się na spacer ze swoim parasolem.

Sun - Young Park


przyjaciel 22/02/2010 20:25:22

Opowiadanie

WARTOŚĆ

Proszę tu nie stać i nie tracić ze mną czasu. Niewiele we mnie dobrego, jestem obrzydliwa dla wszystkich i dla siebie samej!
Młoda dziewczyna była rozdrażniona. Spotkała proboszcza, który zapraszał ją na spotkania grupy młodzieży, i ze złością i goryczą wyrzucała z siebie wszystko, co jej się nie podobało w sobie samej: - Jestem przyziemna i nieciekawa, mam nieznośny charakter, zazieram ze wszystkimi, nikt naprawdę nie chce mnie znać, jestem zazdrosna o moje przyjaciółki i w rodzinie gram wszystkim na nerwach. Co ja jeszcze robię na tym świecie?
Proboszcz popatrzył na nią, a po chwili milczenia powiedział: - Czy wiesz, że masz wspaniałe, zielone oczy? Dziewczyna umilkła, zaskoczona. Został postawiony pierwszy krok.

Pewna kobieta miała ohydną narzutę na łóżko. Kupiła ją w sklepie z artykułami używanymi, płacąc dwadzieścia złotych, była wtedy w trudnej sytuacji finansowej. Każdego dnia, gdy ścieliła łóżko, z wyrazem niesmaku rozciągała narzutę.
Pewnego dnia, wertując znaleziony przypadkiem katalog sprzedaży wysyłkowej, spostrzegła taką samą narzutę, firmowaną podpisem znanego stylisty wnętrz. Kosztowała tysiąc dwieście złotych! Gdy tylko odkryła cenę narzuty, nabrała ona dla niej zupełnie innej wartości.

Cokolwiek myślisz o sobie, w oczach Boga masz najwyższą wartość.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, jak ważne jest to, że istnieją.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, jak wiele znaczy sam ich widok.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, ile radości sprawia ich przyjazny uśmiech.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, jakim dobrem jest ich bliskość.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, o ile bylibyśmy biedniejsi bez nich.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, że są darem niebios.
Mogliby wiedzieć, gdybyśmy im to powiedzieli.

Bruno Ferrero


przyjaciel 9/08/2009 18:05:24

Życie

Trzeba doceniać każdy dzień, wyobrazić sobie co by było, jakby nagle tego wszystkiego zabrakło. Czasem to tylko drobiazgi, a jak ważne. Większość ludzi jednak docenia, dopiero po stracie. Dlatego lepiej doceniać, póki jest na to czas...
Jeżeli jest możliwość warto zmieniać swoje życie na lepsze i nigdy nie poddawać się, człowiek nie może przestać walczyć, nawet jak jest źle...



Żyj życiem, dając innym żyć. Spokojni są panami życia. Słyszą, widzą i milczą. Śpią dobrze, bo się nie szamoczą. Żyją długo, albowiem kultywują spokój wewnętrzny. Mają wszystko co trzeba, bo nie zabiegają o rzeczy zbędne lub cudze. Zachowują serce spokojne, bo nie przejmują się niczym.
Baltasar Gracian y Morales

Uśmiechnij się, jutro też jest dzień, od Ciebie zależy jaki on będzie. Jeśli kogoś kochasz, powiedz mu to, nie kryj tego, może być tylko lepiej.

Człowiek jest wielki, nie przez to,co ma, lecz przez to kim jest, nie przez to co posiada, lecz przez to czym dzieli się z innymi!

Najtrudniejszą w świecie rzeczą jest dostrojenie się do melodii bytu, uchwycenie jego tonu.
Emil Cioran


przyjaciel 24/05/2009 10:36:46

Opowiadanie

Przebiegła myszka
Myszka, która przygotowywała się do wyjścia ze swojej norki, zauważyła kota, czyhającego na zewnątrz. Cofnęła się więc szybko i zaprosiła przyjaciela na wspólną wyprawę do pewnego worka zbożowego.
- Poszłabym nawet sama - powiedziała - ale nie mogę odmówić sobie przyjemności przebywania w tak miłym towarzystwie.
- Świetnie - odrzekł przyjaciel - pójdę z tobą. Prowadź!
- Ja? - zawołała zdziwiona myszka. - Ja mam iść przed tak sławną i znaną myszką, jaką ty jesteś? Nigdy! Pójdę za waszmością.
Mile połechtany tak wielkim szacunkiem, przyjaciel wyszedł pierwszy z norki i został złapany przez kota, który szybko oddalił się ze swą zdobyczą. Druga myszka wyszła już bezpiecznie.

Istnieją ludzie, którzy zrzucają ci z piątego piętra na głowę doniczkę z kwiatami,
a potem mówią: “Oto składam ci w darze kwiaty”
Bruno Ferrero



Pamiętaj, że nie ma przypadków na świecie.
To, że spotykasz kogoś na ulicy - to nie przypadek.
To spotkanie ma konkretny sens.
Bóg czegoś od ciebie oczekuje, stawia ci jakieś zadanie.
J. Budziaszek


przyjaciel 30/03/2009 16:04:31

Refleksyjnie

Dobrze znany mówca rozpoczął seminarium trzymając w ręku dwudziestodolarowy banknot. Do dwustu osób na sali skierował pytanie:

- Kto chciałby dostać ten banknot?

Ludzie zaczęli podnosić ręce. Spiker powiedział:

- Mam zamiar dać ten banknot jednemu z was, ale najpierw pozwólcie że coś zrobię… - i zaczął miąć banknot. Pokazał zgnieciony banknot i zapytał:


- Kto w dalszym ciągu to chce?

Ręce znowu się podniosły…

- A gdybym zrobił to? - zapytał mówca…. i rzucił banknot na ziemię. Podeptał go butami i podniósł - był pomięty i brudny….

- A teraz kto chce te pieniądze?

Ręce podniosły się po raz trzeci!!!

- Moi przyjaciele odebraliście bardzo cenną lekcję. Nie ma znaczenia co zrobiłem z tym banknotem, ciągle chcieliście go dostać, ponieważ nie zmniejszyłem jego wartości. To jest wciąż warte 20$!!!

Wiele razy w życiu jesteśmy powaleni na ziemię, zmięci i rzuceni w błoto przez decyzje, które kiedyś podjęliśmy i okoliczności, które stanęły nam na drodze. Czujemy się przez to mniej wartościowi. Ale to nie ma znaczenia, co się stało i co się jeszcze stanie…

TY nigdy nie stracisz swojej wartości: brudny czy czysty, zmięty czy w dobrej formie, jesteś ciągle bezcenny dla tych, którzy Cię kochają.

Wartość naszego życia nie wynika z tego co robimy, ani nie zależy od tego, kogo znamy, lecz KIM JESTEŚMY!

Jesteś wyjątkowy! Nigdy o tym nie zapomnij!

Licz swoje błogosławieństwa, nie problemy!

Autor nieznany


Czekanie

Myślisz - znowu się spóźnia
zaraz się obrażasz
marudzisz jak sikorka ta brzydsza bez czubka

kto miłości nie znalazł już jej nie odnajdzie
a kto na nią wciąż czeka nikogo nie kocha
martwi się jak wdzięczność że pamięć za krótka

miłość dawno przybiegła i uklękła przy nas
spokojnie bo szczęście porzuciła ciasne
spróbuj nie chcieć jej wcale
wtedy przyjdzie sama

ks. Jan Twardowski


przyjaciel 23/01/2009 18:53:01

Miłość...

Siła miłości

Miłość nie polega na tym,
aby stać nieruchomo jak pustynia,
ani hulać po świecie jak wiatr,
ani patrzeć z daleka.

Miłość jest tą siłą,
która przemienia i ulepsza świat.
Kiedy dotarłem do niej po raz pierwszy,
wydawała mi się absolutnie doskonała.

Z czasem jednak odkryłem,
że jest odbiciem tego wszystkiego,
co zostało stworzone,
że nią również miotają i namiętności,
i wojny.

To my, ludzie, karmimy Duszę Świata,
a świat w którym żyjemy, stanie się
lepszy lub gorszy w zależności od tego,
czy my sami będziemy lepsi czy gorsi.

Tu właśnie przychodzi z pomocą siła Miłości,
bo zawsze, gdy kochamy, to pragniemy
być lepsi niż jesteśmy.

Paulo Coelho



Bajka o Wyspie

Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje, uczucia oraz ludzkie cechy - takie jak: dobry humor, smutek, mądrość, duma; a wszystkich razem łączyła miłość.

Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie. Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę.

Tylko miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili. Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu - miłość poprosiła o pomoc.

Pierwsze podpłynęło bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:
- Bogactwo, czy możesz mnie uratować?
- Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności. Nie ma tam już miejsca dla ciebie. - Odpowiedziało Bogactwo.

Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
- Dumo, zabierz mnie ze sobą! - poprosiła Miłość.
- Niestety nie mogę cię wziąć! Na moim statku wszystko jest uporządkowane, a ty mogłabyś mi to popsuć… - odpowiedziała Duma i z dumą podniosła piękne żagle.

Na zbutwiałej łódce podpłynął Smutek.
- Smutku, zabierz mnie z sobą! - poprosiła Miłość,
- Och, Miłość ja jestem tak strasznie smutny, że chcę pozostać sam. - Odrzekł Smutek i smutnie powiosłował w dal.

Dobry humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak rozbawiony, że nie usłyszał nawet wołania o pomoc.
Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu…

Nagle Miłość usłyszała:
- Chodź! Zabiorę cię ze sobą! - powiedział nieznajomy starzec.
Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia, że zapomniała zapytać kim jest jej wybawca. Dlatego też bardzo chciała się dowiedzieć kim jest tajemniczy starzec. Zwróciła się o poradę do Wiedzy.
- Powiedz mi proszę, kto mnie uratował?
- To był Czas. - Odpowiedziała Wiedza.
- Czas? - zdziwiła się Miłość. - Dlaczego Czas mi pomógł?
- Tylko Czas rozumie, jak ważnym uczuciem w życiu każdego człowieka jest Miłość. - Odrzekła Wiedza.


przyjaciel 19/11/2008 16:07:13

O miłości

O chorobie miłości

Młoda narzeczona rozchorowała się na ospę, zanim weszła do chaty swego przyszłego męża. Ten zaś powiedział:
- Bolą mnie oczy.
A później:
- Oślepłem.
Zaprowadzono mu żonę do chaty. Kiedy umarła po dwudziestu latach małżeństwa, jej mąż otworzył oczy.
Gdy go zapytano o przyczynę tego "cudownego wyzdrowienia", odrzekł:
- Nie byłem ślepy, ale udawałem, żeby się moja żona nie zamartwiała na myśl, że oglądam ją oszpeconą chorobą.
Bajka afrykańska

Moja nieznana miłość...

O moja piękna, nieznana miłości,
Gdzieś oddychasz i żyjesz Z dala ode mnie,
a może w pobliżu... Ale nie znam wdzięku rysów twojej twarzy Ani palców i tkanek, które utkały twoje życie, Jak nie znam splotu wątku i węzłów Które zrobiły płótno. O moja piękna, nieznana miłości, Chciałbym, żebyś dzisiaj pomyślała O mnie, jak ja o tobie. Nie w złotym marzeniu, które nie byłoby mną. Ale abyś zgodziła się na długą noc niecierpliwego serca Bo ja także istnieję i jestem PRAWDZIWY, A ty nie możesz mnie sobie wyobrazić, żeby mnie nie zniekształcić. O moja piękna, nieznana miłości, Kocham cię bez twarzy Ze wszystkich sił chcę teraz dla ciebie Się wzbogacić, aby móc ubogacić ciebie, I bez przerwy będę się zaprawiał w dawaniu, Unikając brania Ponieważ gdy ty się pojawisz powabna moim oczom, Nie chcę cię wydrzeć, jak przychodzący złodziej, Ale chcę cię przyjąć, jak ofiarowany skarb, Bo skarbem będziesz Ty i Ty siebie oddasz. O moja piękna, nieznana miłości, Przebacz mi jutro... Gdy z ufnością przytulisz się do mnie, Gdy twój wzrok pożegluje po niebie moich oczu Nawiedzając jeden po drugim najodleglejsze obłoki, Przebaczysz mi jako temu, który niestety, znał wiele gestów miłości, Nauczyłem się ich od innych niż ty i chciałbym ich dzisiaj, Ze względu na ciebie tak bardzo się oduczyć, Ponieważ teraz wiem, jak byłoby pięknie, Żebyśmy szukali i znajdowali razem Właściwe i bogate akordy, które z naszego życia uczynią śpiew, Pieśń radości, jak i pieśń smutku. O moja piękna, nieznana miłości, Trzeba jeszcze czekać, I jak bolesne jest nocne oczekiwanie ukochanej bez twarzy! Lecz wiem, że nasze dwa życia poszukują się i przywołują, A teraz jestem pewien, że w głębi naszych nocnych pragnień śpiewa w Światłości pragnienie Boga. Ojciec nasz, który jest w niebie - patrzy na nas, ukochana, Wierzę, że od wieków nas kocha szepcząc: "jeśli tego pragną, jutro stają się tylko jednością". Takie jest marzenie Ojca, Taka będzie nasza synowska decyzja.

Michael Quist


Myślę, że dwa rodzaje lęków wstrzymują wielu ludzi od przeżywania intymności i radości trwałego związku. Jeden to lęk, że nikt nie będzie mógł mnie kochać. Drugi to lęk przed niezdolnością, by kochać.
Josh McDowell

Powodzenie w małżeństwie to coś więcej niż znalezienie odpowiedniej osoby. Zauważyłem, że młodzi ludzie, którym udzielam porad, szukają doskonałego partnera, ale prawie wcale nie zajmują się osobą, którą otrzymuje ich partner.
Elof Nelson

Jesteś zakochany wtedy, kiedy szczęście, bezpieczeństwo i rozwój tej drugiej osoby stają się dla Ciebie tak ważne, jak twoje własne.
Josh McDowell




przyjaciel 15/09/2008 20:55:01








Było Was Tu: 544636


Dodaj do Ulubionych

O mnie
Witam na moim blogu o przyjaźni i miłości. Przyjaźń i miłość jest bardzo ważna w życiu każdego człowieka, dlatego postanowiłam prowadzić taki blog. Jeśli spodobał Ci się blog, proszę zostaw po sobie ślad...


Księga Gości
Księga gości/Dodaj do Księgi
Wpisało się: 274



Ulubieni







Linki
www.blog4u.pl
BLOG TYLKO Z WIERSZAMI
WIERSZE
Zarabianie na wyświetlaniu bannerów
Blog Seleny


Archiwum
2011 Wrzesień 2010 Wrzesień Lipiec Luty 2009 Sierpień Maj Marzec Styczeń 2008 Listopad Wrzesień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2007 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2006 Grudzień Listopad


Galeria Poezji


Layouts
Wykonała - Sekrecja
Dla - blog4u.pl
Prosze o nie usuwanie podpisów. Dzięki z góry.